You Tube >> Kanał e-przemek.pl

W jaskinie po francusku :)

niedziela, 31 październik 2010 00:33 Written by 

Swojego czasu, dzięki namowie mojego instruktora nurkowania Majkiego, wziąłem udział w warsztatch nurkowania jaskiniowego w stylu francuskim. Hmm, nazwa stylu brzmi zachęcająco, ale i sam sposób eksploracji jaskiń przy wykorzystaniu tego stylu jest bardzo ciekawy. Bez wdawania się w szczegóły chodzi tutaj o to, żeby móc wejść w jak najmniejsze szczeliny wysokogórskich jaskiń oraz móc tam dotrzeć, co przy tradycyjnej metodzie amerykańskiej, kupie potrzebnego sprzętu i butlach na plecach byłoby średnio-wykonalne. Aby się to mogło udać, zamiast butli na plecach, używa się butli bocznych, w konfiguracji tzw. side-mount. Nurkowanie to w zasadzie, oprócz pływania pod wodą różni się wszystkim od nurkowania amerykańskiego: sposobem poręczowania, korzystania z oświetlenia, zarządzania gazem.

Jedną z najważnych zasad i jednocześnie różnic w stosunku do nurkowania amerykańskiego jest to, że nie jest to nurkowanie partnerskie!!! Nurkowie francuscy nurkują samodzielnie. Nie ma procedur na okoliczność problemów występujących u partnera, co jest z kolei podstawą nurkowania amerykańskiego. Na pytanie, czy nie można, przy wykorzystaniu stylu francuskiego nurkować z najbardziej zaufanym partnerem, odpowiedź brzmi pytaniem "Czy miałbyś sumienie, w razie poważnych problemów, partnera w jaskini zostawić?". Brutalne, ale fakt faktem, ciężko byłoby się podzielić gazem przy wykorzystaniu konfiguracji bocznej z drugą osobą i jeszcze wydostać się z wąskich zakamarków górskich jaskiń. Nurkowanie amarykańskie ma to do siebie, że konfiguracja każdego nurka pozwala na pomoć drugiemu. W przypadku braku gazu u jednego z nich, drugi może mu podać automat oddechowy na długim 2m wężu, co pozwala na w miarę swobodne manewrowanie. Oprócz ciekawej teorii, a rzadko można już znaleźć kogoś, kto uczy wykorzystania tego stylu nurkowego, przeprowadzilismy cztery nurkowania. Dwa podlodowe, na zbiorniku Zakrzówek w Krakowie, oczywiście metodą jaskiniową francuską, czyli  bez uwięzi; dwa w obiekcie nurkowym znanym jako Winnica.

Był 7-8 luty 2010. Wszystkie poniższe zdjęcia robiła moja żona Marta i muszę przyznać, że po raz pierwszy ujawniła swój talent w tej dziedzinie. Do tego stopnia, że niektóre z tych zdjęć pojawiły się w internetowym magazynie nurkowym Nuras-Info.

Zakrzówek, to chyba najbardziej znany akwen nurkowy w Polsce. Jest to zalany kamieniołom, wykuty w skale wapiennej. "Jego głębokość maksymalna wynosi 31 metrów. Wodę otaczają przede wszystkim pionowe ściany, wznoszące się kilkadziesiąt metrów nad lustro wody. Nad wodę i zarazem na teren bazy wjeżdża się drogą, którą wywożono kiedyś urobek z kamieniołomu. Droga ta ma też kontynuację pod wodą i wokół niej gromadzą się największe atrakcje tego nurkowiska. Na drodze znajdują się kolejno: platforma do ćwiczeń, wrak dużego fiata, dawna przebieralnia robotników oraz wrak Autobusu. Po lewej stronie od drogi, niedaleko od brzegu znajduje się półka z zalanymi drzewami i wiatą, która służy również jako platforma do ćwiczeń. Warto także ponurkować przy ścianach otaczających drogę i akwen. Pełno tam półek, załomów i nawisów skalnych. Widoczność pod wodą jest równie unikalna jak sam akwen. Do głębokości 23 m dochodzi czasami nawet do 15 m. Niestety poniżej podanej głębokości widoczność drastycznie spada. Co prawda poprawia się w kierunku dna, ale nie przekracza już 2 m. Powodem spadającej tak drastycznie widoczności jest zalegający siarkowodór, który spowija całe dno Zakrzówka. Krążą legendy przekazywane z pokolenia na pokolenie, że podobno w odmętach tego siarkowodoru (czytaj bełtu) żyje mityczny KRAKEN, porywający dziewice z okolicznych domostw." Opis ze strony Centrum Nurkowego KRAKEN. Jedną z ciekawostek jest to, że właśnie w tym kamieniołomie w okresie II wojny światowej pracował jako młody chłopak Karol Wojtyła. Zostało to upamiętnione przez nurków specjalnymi tablicami, na powierzchni i pod wodą.

 

Nurkowanie podlodowe, z całą otoczką ma to do siebie, że więcej w nim łupania przerębla, niż samego nurkowania. Takie łupanie przerębla jest bardzo edukacyjne, bo pokazuje, że w przypadku problemów pod wodą, jedynym wyjściem z niej jest przerębel. Nie ma możliwości wyłupania drugiego przerębla od dołu. A przyznam, że często słyszy się takie pomysły od osób niedoświadczonych :) Sam takowe posiadałem. Nasze nurkowania były trochę odmienne od rekreacyjnych nurkowań podlodowych, w których to nurek jest na stałe przytwierdzony do liny, a w przypadku problemów obsługa powierzchniowa jest w stanie go w każdej chwili wyciągnąć. W naszym wypadku, aby zapewnić sobie możliwość powrotu korzystaliśmy z technik jaskiniowych, czyli rozwijaliśmy nić Ariadny o nazwie poręczówka. Rozwijanie poręczówki w otwartym zbiorniku wodnym jest sprawą dużo bardziej narażająca na ryzyko nurka niż rozwijanie poręczówki w jaskini. Powodem jest brak punktu odniesienia, który jest łatwiejszy do realizacji w ograniczonej przestrzennie jaskini. Zamarźnięty zbiornik wodny, taki jak np. jeziorko, tak naprawdę stanowi dla nurka przestrzeń nieograniczoną. Dziwne?. Inną dziwną sprawą jest to, że podczas nurkowań realizowanych przy ujemnych temperaturach powietrza, cały twój ekwipunek natychmiast zamarza. W celu jego odmrożenia natomiast... trzeba go zanurzyć w lodowatej wodzie...Gdzie tu sens, gdzie logika?

Kilka zdjęć z przygotowania, rozpoczęcia i zakończenia nurkowania, oczywiście wszystkie zrobione przez Martę.

Kliknij na zdjęcie, aby powiększyć i przejść do trybu prezentacji galerii


Dwa kolejne nurkowania przeprowadziliśmy w mało znanym nurkom niejaskiniowym miejscu o nazwie Winnica. Wzgórze Winnica położone jest w okolicach Krakowie. Znajduje się na nim fort 53a wybudowany w latach 1898-1899 jako pancerny fort obrony bliskiej. Otacza go wysunięty punktu oporu „Winnica”, który w części jest zalany wodą z powodu zasypania rowu odwadniającego. Miejsce to charakteryzuje się dwoma rzeczami. Po pierwsze budzi przerażenie ludzi stojących u jego wejścia. Po drugie, żeby w ogóle dostać się w jego okolice, trzeba przespacerować kilometr po błocie, śniegu, przez las, krzewy itp. I tu właśnie człowiek docenia konfigurację francuską i małe butle boczne. Zdjęcia powiedzą więcej. Oczywiście wszystkie nieustannie robione były przez Martę.

Kliknij na zdjęcie, aby powiększyć i przejść do trybu prezentacji galerii


Schemat obiektu rozrysowany przez Majkiego z pamięci(!!!!) w moim logbooku:

A oto krótka historia tego nurkowania, z wykorzystaniem kadrów ze strony www.nurkomania.pl z wewnątrz obiektu (kadry 9a,b,c,d,e,f).

Joomla Social Extensions